DodatekEZD – alternatywa dla EZD AddIn dla Linuksa i macOS

To masz drugą. Od 20 lat pracuję w urzędzie ma sprzęcie Apple. Mac Mini różne wersje. Do Windy sporadycznie zaglądam. Przez te lata toczyłem ciężkie boje o różne duperele. Np. to, żeby na stronie https://sio.gov.pl przestał się wyświetlać baner, że zalecają Chrome i Firefoksa, jak korzystałem z Safari :wink: Aktualnie toczę bój, żeby PodpisGov działał normalnie, bo nie potrafią podpisać aplikacji prawidłowym certyfikatem dewelopera, mimo, że Apple daje instytucjom rządowym darmowe konto.

A przy okazji, żeby zaktualizowali oprogramowanie do obsługi podpisu osobistego e-dowód, bo ma wbudowaną Java JRE z pokaźną liczbą CVE. To ostatnio udało im się jakoś tam wrzucić, ale menedżera podpisu, to już nie potrafią zaktualizować.

PS. Ostatnio coraz częściej korzystam na zmianę z MacOS i Zorin OS (Linux oparty o Ubuntu 2404 LTS).

Szacunek :slight_smile: Ja w robocie działam na linuxie, oczywiście jako jedyny. Z różnych powodów. Też już ponad 20 lat. Ale nie wszystko się da / nie wszystko umiem ogarnąć. Z windą mam cały czas kontakt. Dla większości to byłby kłopot. Może mniejszy niż przejście z papieru na EZD ale jednak :wink:.

czy coś się ruszyło odnośnie NASK desk dla Linux? na codzień używam tylko linuxa w jednostce a że niebawem zaczynamy wdrożenie ezdrp, to z powodu ezdrp będę zmuszony wrócić do Windows?

pozdr.

Ja głównie używam linuxa. Ale ponieważ nie ma nask deska no to jest lipa przy korzystaniu z zakładek w szablonach dokumentów. Szczerze mówiąc jakoś sobie z tym radzę i potrzebuję windowsa raz na jakiś czas. Pewnie dużo zależy od specyfiki pracy.

a oprocz tego ze brakuje nask desk jakies inne problemy na linuxie są ? problemy z podpisami elektronicznymi itd ? Chodzi mi o pracę przy EZDRP

Jeśli chodzi o podpisywanie to nie pomogę, ponieważ ja nie podpisuje dokumentów. Podpisywanie jest związane z nask deskiem więc pewnie nie chodzi - ale to zgaduję. Taka praca jak wystawianie zadań, udostępnianie itp u mnie działa bez problemów. Nie korzystam też na swoim stanowisku z drukowania etykiet i skanowania quick scanem. Wykorzystuję do podstawowych czynności. Załączanie plików z dysku idzie bez problemu, wrzucanie maili itp. Ale na linuxie ogólnie kuleje obsługa plików msg więc z tym jest trochę zabawy. Tak jak pisałem wcześniej dużo zależy od specyfiki codziennej pracy. Ja myślałem, że będzie gorzej. Ale na razie linux u mnie daje radę, choć nie w 100%.

W wiodących dystrybucjach typu Ubuntu, Fedora etc. problemów z samymi podpisami nie ma. Np. PWPW ma bardzo dobre wsparcie. W zasadzie działa to identycznie jak na Windows, czy macOS. Podobnie e-Dowód Podpis Osobisty (PWPW za tym stoi). Innych sprzedawców QES nie testowałem.

Tyle, że jak nie ma Nask Desk to trudno tu mówić o jakiejkolwiek „pracy przy EZD RP”. To są rozdzielone światy.

Co to znaczy „kuleje”? Jeśli chciałbyś, żeby Outlook na Linkusie ci to otwierał, to oczywiste jest, że nie będzie tego nigdy. MSG, DOCX, XLSX to „vendor lockin” w czystej postaci.

Jeśli korzystacie na co dzień z zamkniętego formatu, to trudno, żeby to działało sprawnie.

Są programy, które radzą sobie z tym. Np. mój Wizualizator dobrze sobie radzi z MSG.

Wdrożyłem go na wszystkich komputerach w urzędzie i mogłem pozbyć się Outlooka, który służył nam tylko jako „otwieracz do MSG i EML”, a z którym ostatnio zaczęły się dziać coraz ciekawsze cyrki.

Twój dodatek widziałem - działa bardzo fajnie i dzięki za udostępnienie. Natomiast “kuleje” to oznacza dla mnie, że trzeba kombinować :slight_smile: I twój dodatek i inne sposoby umożliwiają taki podgląd ale to nie do końca przecież to samo. Jeśli można decydować samemu o tym jakie się używa oprogramowanie to lux. U nas te decyzje podejmuje góra. I ja nie walczę z wiatrakami, bo ja u siebie na kompie to mogę kombinować, ale pozostali pracownicy - to moim zdaniem nie ma sensu.

No wiesz… Instalacja płatnego oprogramowania Outlook to jednak coś więcej niż „kombinowanie” :slight_smile: I zresztą co to za słowo „kombinowanie”? Instaluję po prostu program, który ma mi otwierać MSG na innym systemie. I tyle. Czy jeśli chcę na Windows, mieć edytor plików *.md i zainstaluję LibreOffice, żeby mi to otwierał z ładnym formatowaniem, to znaczy, że „kombinuję”?

Mógłbyś zdefiniować określenie „to przecież nie to samo”. Bo mylenie gruszek z jabłkami, to też nie to samo. Oczywistym jest, że skoro na Linuksie nie ma Outlooka, to nigdy nie będzie „to samo” na Linuksie. Z drugiej strony na Windows nie będziesz miał nigdy pierdyliarda udogodnień, które oferuje Linuks i to też nie jest „to samo”.

Jak zacznie ci się automatycznie zamykać Outlook w kilka sekund po otwarciu maila, to będziesz musiał trochę „powalczyć” biegając od komputera do komputera.

Moim zdaniem każdy z nas ma swoje doświadczenia i swoje środowisko, w którym pracuje - z ludźmi, zadaniami, kierownictwem, podległościami. Nie ma sensu w tym wątku się na siłę przekonywać.

Podsumowując używanie linuxa z EZD RP - ja sobie radzę ale każdy musi sam sprawdzić czy u niego będzie ok i jakie będą ograniczenia.

Ja nikogo nie przekonuję. Po prostu prostuję złe słownictwo. Tu nie ma żadnego „kombinowania”. Po prostu pewne rzeczy inaczej działają, inne jest oprogramowanie do obsługi itd.

Złe słownictwo utrwala mity, że w Linuksie, to trzeba jakieś „druciarstwo” robić.

Właśnie zupełnie się nie rozumiemy. Dla mnie potrzeba używania jakiś nietypowych narzędzi do otwierania plików msg będzie podciągnięta pod “druciarstwo”. Ja mam zupełnie inne podejście. Od lat używam linuxa w domu i w pracy. Nie mam zamiaru nikomu tłumaczyć, że jest super i nadaje się do wszystkiego albo że jest w czymś lepszy. Dla mnie tak. Ale dla innych? Nie mi oceniać. Nikomu w pracy linuxa nie zaistaluję - przynajmniej dopóki sam nie poprosi.

Ja ci tłumaczę, dlaczego używasz niepoprawnego słownictwa i że to jest szkodliwe, a ty dalej swoje :frowning:

Super, że używasz tego, co używasz, ale to się ma nijak do prawidłowego nazywania rzeczy. A prawidłowa terminologia ma znaczenie, bo Outlook to nie jest żaden „standard” – to produkt jednej firmy.

Standardem w poczcie elektronicznej są otwarte protokoły: SMTP, IMAP, MIME, a format wiadomości to .eml opisany w RFC. Outlook jest jedną z wielu aplikacji, która te standardy obsługuje, ale msg to już format własnościowy Microsoftu, który poza ekosystemem tej firmy nie jest żadnym standardem.

Jeśli coś wymaga konkretnej aplikacji konkretnego dostawcy, żeby w ogóle działało – to nie jest standard, to właśnie vendor lock-in. I to jest sedno problemu z nazywaniem Outlooka standardem: przyjmując takie założenie, nieświadomie zgadzasz się, że cały świat powinien używać narzędzi Microsoftu. A to jest teza, której chyba nikt wprost by nie obronił.

Kiedy ktoś mówi „Outlook to standard”, zazwyczaj nie robi tego złośliwie. Po prostu używa tego, co ma w pracy, od lat, i to mu działa. Ale właśnie dlatego takie opinie są trudne do podważenia i jednocześnie naprawdę szkodliwe.

Jak to działa w praktyce?

Decydent w firmie czy instytucji słyszy od swoich pracowników, że „wszyscy używają Outlooka”, że „to standard”. Na tej podstawie podpisuje kolejną umowę licencyjną z Microsoftem. Nie dlatego, że porównał oferty, przeanalizował alternatywy albo sprawdził, czy otwarte rozwiązania pokryłyby te same potrzeby. Po prostu dlatego, że nikt nie zakwestionował założenia.

Microsoft zresztą doskonale wie, co robi – format .msg nie jest przypadkiem. Dane uwięzione w formacie, który trudno otworzyć poza ekosystemem producenta, to skuteczny sposób na to, żeby klient nigdy nie odszedł. Migracja staje się kosztowna i bolesna, więc zostaje się „dla świętego spokoju”. To klasyczny vendor lock-in, tylko że ubrany w język oczywistości.

Dlaczego to konserwuje rynek?

Bo alternatywy istnieją – Thunderbird, Evolution, Fastmail, Proton Mail, a w środowiskach korporacyjnych np. Nextcloud bez konieczności kupowania licencji Microsoftu. Ale żadna z tych alternatyw nie ma szansy, jeśli już na poziomie języka jest wykluczona jako „niestandardowa” albo „druciarstwo”.

Rynek oprogramowania nie jest zablokowany przez złe prawo ani technologiczną niemożność. Jest zablokowany przez przyzwyczajenie, które zostało wyniesione do rangi normy. I każda opinia, która nieświadomie to utrwala, dokłada cegiełkę do muru, przez który alternatywy nie mogą przebić.

Na gruncie polskich przepisów format MSG powinien być generalnie unikany!

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 21 maja 2024 r. w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności, minimalnych wymagań dla rejestrów publicznych i wymiany informacji w postaci elektronicznej oraz minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych

§ 16. 2. W przypadku gdy w danej sprawie brak jest przepisów, norm lub standardów, o których mowa w ust. 1, stosuje się standardy uznane na poziomie międzynarodowym, w szczególności opracowane przez:

  1. Internet Engineering Task Force (IETF) i publikowane w postaci Request For Comments (RFC),
  2. World Wide Web Consortium (W3C) i publikowane w postaci W3C Recommendation (REC)
    adekwatnie do potrzeb wynikających z realizowanych zadań oraz bieżącego stanu technologii informatycznych.

KRI nie wymieniają literalnie ani EML, ani MSG w katalogu formatów, więc rozstrzyga § 16 ust. 2, który odsyła do standardów uznanych międzynarodowo, zwłaszcza IETF RFC i W3C.

EML odpowiada internetowemu formatowi wiadomości opisanemu w RFC 5322, a więc opiera się na otwartym standardzie komunikacji elektronicznej.

MSG jest formatem Outlooka, czyli formatem producentozależnym, związanym z ekosystemem Microsoft.

W konsekwencji EML lepiej realizuje interoperacyjność, neutralność technologiczną i przenaszalność danych niż MSG. Jeżeli trzeba wskazać format bezpieczniejszy prawnie i systemowo dla wymiany oraz archiwizacji e-maili, wybór powinien paść na EML.

Ok. Ja się z tym co napisałeś w większości zgadzam i uważam, że właśnie otwarte standardy itp itd… Ale jak to w życiu bywa prawo i logika swoje, a życie swoje. I dlatego uważam, że napisanie wprost że linux ma problem z obsługą msg jest bardziej sensowne niż podpieranie się prawem i standardami. Jeśli musisz/powinieneś/kazano ci używać takiego a nie innego oprogramowania w firmie/urzędzie to po prostu to robisz - albo kombinujesz, jeśli jesteś w stanie to jakoś przeskoczyć.

Znowu odwracasz pojęcia i kompletnie nic nie rozumiesz, a poza tym otwarcie przyznajesz się, że pracujesz w urzędzie, w którym każą ci łamać prawo.

To nie system ma się naginać do zamkniętego formatu, tylko obieg dokumentów powinien opierać się na rozwiązaniach neutralnych, przenoszalnych i niezależnych od jednego dostawcy.

W urzędzie ma to szczególne znaczenie, ponieważ organ administracji nie działa według wygody ani przyzwyczajenia, lecz na podstawie i w granicach prawa, a przepisy o interoperacyjności wymagają wymiany danych w sposób umożliwiający współdziałanie różnych systemów oraz odwołują się do standardów uznanych międzynarodowo.

Wyobraź sobie, że urząd przesyła obywatelowi decyzję zapisaną w formacie .pages (z Apple) i mówi: „jak masz problem z otwarciem na Windowsie, to kombinuj, prawo prawem, a życie życiem”. Każdy uznałby to za absurd. Dokładnie tym samym jest opieranie wymiany e-maili na MSG.

To jest chyba taka moda dzisiejszych czasów, że na podstawie kilku zdań można wysnuć tak daleko idące wnioski :slight_smile: . Nie zamierzam ciągnąć dyskusji - i tak odeszliśmy już daleko od tematu posta.

Tylko zauważ drobną różnicę, że te parę niefrasobliwie wypowiedzianych zdań o „kombinowaniu” nie powiedziałeś mi w osobistej rozmowie przy kawce, tylko wygłosiłeś je tu na forum publicznym. To ma swoją rangę i takie rzeczy trzeba prostować, bo potem tworzą się mity i „fejknjusy”.

Cześć można się z Tobą skontaktować priv w sprawie dodatku EZD?